Dążenie do zmiany
To, co zaczęło się jak każdy inny dzień, okazało się początkiem nowej, ekscytującej podróży. Spotkaliśmy się z naszym prezesem i założycielem, Christianem Waltherem Øyrabø, aby dowiedzieć się, co skłoniło go do założenia OOONO i jakie są jego marzenia.
Codzienny dojazd do pracy. Prawdopodobnie znasz to uczucie, gdy rano wsiadasz do samochodu i jedziesz do pracy. Dla Christiana nie jest inaczej. Jego dzień zaczyna się od godzinnej jazdy do biura pod Kopenhagą, gdzie przygotowuje się na kolejny dzień spotkań biznesowych. Nauczył się doceniać czas spędzony za kierownicą i postrzega podróż jako okazję do refleksji i przemyślenia wszystkich aspektów życia. Nie przypuszczał, że właśnie ta podróż zabierze go w podróż życia. Podróż lepiej znaną jako OOONO.
Skąd wziął się pomysł na OOONO?
C: Na początku 2017 roku jechałem do pracy jak zwykle, gdy samochód mrugnął do mnie światłami. Było oczywiste, że kierowca próbował się ze mną porozumieć. Kilkaset metrów dalej minąłem radiowóz mierzący prędkość. Nie wiem, dlaczego tego dnia było inaczej – w końcu ciągle trąbimy, mrugamy światłami i machamy do innych kierowców – ale to dało mi do myślenia. Musi istnieć jakiś mądrzejszy sposób na połączenie samochodów i umożliwienie im komunikacji. Wtedy zacząłem szukać potencjalnych rozwiązań.
Ale czy istniały już inne rozwiązania?
C: Znalazłem rozwiązania, które mogły wykonać „to zadanie” – większość z nich to aplikacje. Nie podobał mi się jednak pomysł obsługi telefonu podczas jazdy ani konieczność uruchamiania aplikacji przed jazdą, ponieważ często o tym zapominam. Musiałem mieć proste i wygodne rozwiązanie, żeby móc z niego korzystać. Automatyczne uruchamianie było dla mnie koniecznością, więc skontaktowałem się z projektantem produktu, z którym wcześniej współpracowałem, a on pomógł mi stworzyć prototyp oparty na moich początkowych pomysłach. Wtedy narodził się „pomysł na urządzenie”. Prosta i bezproblemowa obsługa podczas jazdy, a także automatyczne uruchamianie aplikacji. Jako kierowca musisz się martwić tylko o prowadzenie pojazdu, co jest kluczowe.
Czy chodziło Ci tylko o unikanie fotoradarów? W końcu to właśnie ten incydent wzbudził Twoje zainteresowanie?
C: Absolutnie nie. W tej sytuacji kontrola prędkości była „informacją”, ale najbardziej poruszyło mnie zadanie ułatwienia komunikacji między samochodami. W świecie, w którym smartfony potrafią niemal wszystko, wydało mi się dziwne, że nikt nie zajął się inteligentniejszą komunikacją między samochodami. W końcu miliony ludzi spędzają niezliczone godziny w drodze każdego dnia, a ich wiedza to potęga. Moją wizją było stworzenie platformy, która pozwoli im dzielić się wszelkimi spostrzeżeniami, które uznają za wartościowe dla innych – bez rozpraszania uwagi podczas jazdy. Ostatecznie wierzę, że wspieramy programy bezpieczeństwa ruchu drogowego, informując ludzi i zapewniając im koncentrację. Wiedza o tym, co nadchodzi, jest niezbędna, aby móc reagować, ale sygnał dźwiękowy naszego PILOTA również pomaga ludziom się skupić. Natychmiast zdają sobie sprawę z tego, co robią.
Brzmi prosto – czy tak było naprawdę?
C: Absolutnie nie. Głównym celem było stworzenie „prostego w obsłudze produktu”, więc rozumiem, dlaczego ludzie tak myślą. Prawda jest jednak taka, że uruchomienie tego małego pomocnika jest dość skomplikowane. Wymaga to OGROMNYCH zasobów programistycznych, aby zapewnić jego działanie zgodnie z naszymi oczekiwaniami, ale oczywiście zależy nam na ciągłym wprowadzaniu innowacji i wnoszeniu jeszcze większej wartości do codziennego życia naszych użytkowników. Nie powiedziałbym, że mnie to zaskoczyło, ale z pewnością ogromnym wyzwaniem było dotarcie do punktu, w którym miliony kierowców są podłączone do tego samego „centrum” i mają możliwość dzielenia się wiedzą.
Więcej wartości? Czy Twoja wizja zmieniła się na przestrzeni lat?
C: I tak, i nie. Idea naszej działalności nadal koncentruje się na łączeniu samochodów i pomaganiu im w komunikacji. Nasza społeczność zawsze będzie sercem naszej działalności. Mamy jednak ideę, by stać się czymś więcej niż tylko „informacją o ruchu drogowym”. Uważamy się za idealnego WSPÓŁKIEROWCĘ, co oznacza, że chcemy, aby życie w trasie było jak najwygodniejsze. Dlatego naturalne jest, że szukamy sposobów na rozwiązanie innych problemów, z którymi regularnie borykają się osoby posiadające samochody. Pracujemy nad wieloma nowymi pomysłami, więc mamy nadzieję, że w najbliższej przyszłości będziecie mogli doświadczyć tego, o czym mówię.
Czy określiłby Pan OOONO jako historię sukcesu?
C: To nie moja ocena. Jestem dumny z dotychczasowych osiągnięć zespołu, ale to dopiero początek. Badamy uzupełniające się linie produktów i stale rozwijamy istniejące. Mamy ambitne plany i mnóstwo ekscytujących planów. Dla mnie ostateczny sukces mierzy się różnicą, jaką wprowadzamy dla ludzi każdego dnia. Kiedy otrzymuję opinie od naszych użytkowników, jestem szczerze zadowolony. Mam nadzieję, że OOONO stanie się zaufanym towarzyszem dla kierowców w całej Europie, dzięki czemu nasza lojalna społeczność odniesie jeszcze większe korzyści. W końcu to nasi użytkownicy generują rzeczywistą wartość.